Ortografia to jedna z najtrudniejszych umiejętności, które dziecko nabywa na różnych etapach swojej edukacji. To dział, który przez wielu dorosłych jest wspominany jako ten znienawidzony do nauki, jako coś robionego „za karę”, kojarzącego się z pisaniem po kilkanaście razy – czy nawet więcej – tego samego wyrazu w zeszycie, by utrwalić jego pisownię. Dla dzieci, zwłaszcza na początku ich przygody z ortografią, bywa ona z kolei po prostu niezrozumiała, bo przecież różnic w wymowie pomiędzy „ż” i „rz”, „h” i „ch” czy „u” i „ó” nie ma, dlaczego więc jedne wyrazy zapisujemy tak, a drugie inaczej? Pytani o to zagadnienie rodzice nie zawsze potrafią odpowiedzieć, czemu tak naprawdę trudno się nawet dziwić. Bo skoro sami wspominają naukę ortografii jako coś mało przyjemnego, to jak mają pokazać własnym pociechom, że dział ten nie jest taki straszny, jak go malują?

Problem z ortografią – skąd się bierze?

Ortografia jest zbiorem przepisów, które regulują sposób zapisu słów w danym języku za pomocą liter alfabetu lub innych symboli. Pisownia rządzi się ustalonymi zasadami i często niechęć do nauki jest związana właśnie z regułkami, które jako dzieci musieliśmy przyswoić. Wkuwanie na pamięć regułek, przepisywanie problematycznych pod względem pisowni wyrazów w zeszycie (często wielokrotne) to nie są aktywności twórcze, nie wyzwalają pokładów kreatywności, które drzemią w dzieciach, nie pozostawiają nawet tak naprawdę zbyt wiele miejsca wyobraźni, a co za tym idzie – szybko się nudzą i wcale nie dziwi tak bardzo fakt, że nauka ortografii bywa postrzegana jako coś, co robi się za karę.

Kolejna kwestia to pojęcie błędu, w ortografii bardzo istotne. Chyba nikt nie lubi słuchać tego, że popełnia błędy, a ortografia w ujęciu szkolnym w dużej mierze opiera się na stawianiu uczniów w sytuacjach problematycznych pod względem ortograficznym. Dyktanda i różnego rodzaju zadania są naszpikowane trudnymi do zapisania wyrazami, więc generują błędy, podkreślone następnie przez nauczyciela czerwonym długopisem. Tak, to sprawdzian wiedzy, którą wcześniej dziecko miało przyswoić, ale niekiedy sprawdzian bardzo dla młodego człowieka bolesny, bo pokazujący mu, że czegoś nie umie, że popełnia błędy, czasem całkiem sporo, bo przecież – co warto podkreślić – ortografia nie jest sprawą prostą i oczywistą. A stąd już niedaleka droga do zniechęcenia i uznania, że nauka ortografii to zło konieczne i nie ma w niej nic przyjemnego.

Pozwólmy pytać i wspólnie dochodźmy do wiedzy

Pamiętajmy, że w dzieciach tkwi ta niezwykła ciekawość świata, która powoduje między innymi pęd do wiedzy, ale bardzo łatwo jest również zniechęcić młodych ludzi do pewnych działań czy wręcz określonej tematyki jako całości. Nie zabijajmy w nich tej ciekawości, pozwalajmy pytać i udzielajmy odpowiedzi na miarę naszej wiedzy, a jeśli nie wiemy, nie wstydźmy się tego przyznać, po prostu poszukajmy rozwiązania wspólnie. To po pierwsze pokaże dziecku, że każdy ma prawo do niewiedzy, do błędu, a po drugie pomoże w zrozumieniu, że nie jest to powód do wstydu. Zazwyczaj wiedzę łatwo jest uzupełnić, jeśli tego potrzebujemy, a to o wiele przyjemniejsza opcja niż późniejsze zastanawianie się, dlaczego nasze dziecko jest takie uparte i oporne na naukę. Być może nie ma świadomości tego, że nie musi się wstydzić faktu, iż czegoś nie wie. Przekazanie tej wiedzy dziecku jest ważniejsze niż to, kiedy wyrazy zapisujemy przez „u”, a w jakich sytuacjach przez „ó”, bo to pierwszy krok do budowania jego poczucia własnej wartości i godzenia się na popełnianie błędów, to preludium do podejmowania kolejnych prób, które będą sprawiać, że błędy będą pojawiać się coraz rzadziej.

Bo błędy w życiu popełnia się różne, nie tylko te ortograficzne, a nie bez powodu mówi się przecież, że człowiek się na nich uczy. Jeśli od małego wpoimy dziecku przekonanie, że błąd to coś złego, to trudno później oczekiwać od niego, że będzie chętnie podejmowało kolejne próby, strach przed kolejnym błędem lub niepowiedzeniem może okazać się zbyt duży. Co zatem proponujemy w zamian? Uczciwe przyznanie, że każdy ma prawo do popełniania błędów, ale też inne podejście do nauki ortografii – takie, w którym stawia się na bardziej twórcze metody i materiały atrakcyjne dla dziecka.

Czy nauka ortografii może być ciekawa?

Jeśliby zapytać o to uczniów, zapewne spora część ankietowanych odpowiedziałaby, że nie. My jednak, jako nauczyciele oraz po prostu jako mamy, uważamy, że tak, do tematu ortografii zdecydowanie można podejść w sposób, który zainteresuje młodych ludzi. Trzeba jedynie trochę się wysilić, poszukać atrakcyjnych dla dziecka materiałów, zgodnych z jego zainteresowaniami, czasem może warto też stworzyć takie materiały samodzielnie, ale nade wszystko odejść od wymagania klepania regułek z pamięci, bo – miejmy tę świadomość – często są one klepane bez zrozumienia, a to nie ma prawa przełożyć się na efektywną naukę.

Jak zatem podejść do nauki ortografii, aby była przyjemna? W najlepszy z możliwych sposobów – poprzez zabawę. Jeśli mamy do zapamiętania jakąś zasadę pisowni, bawmy się nią – rysujmy, wymyślajmy skojarzenia lub wierszyki, coś, co sprawi, że dziecku łatwiej będzie ją nie tylko zapamiętać, ale też zrozumieć. Chcemy zrobić dyktando? Proszę bardzo! Ale niech będzie zabawnie, niech dotyczy tematyki bliskiej dziecku! Tak właśnie robiłam, gdy przyszło mi poprowadzić na praktykach w trakcie studiów lekcję związaną z ortografią i zrobić znienawidzone przez uczniów dyktando. Poznałam ich już wcześniej, więc w wymyślonej przeze mnie historyjce, pełnej wyrazów z pisownią, którą uprzednio ćwiczyliśmy, występowali sami uczniowie. Ile było śmiechu, gdy słyszeli własne imię, zwłaszcza że treść zazwyczaj w tych opowiastkach była humorystyczna. Po takim sprawdzianie wiedzy nigdy nie usłyszałam pretensji, że zrobiłam dyktando, za to kilkukrotnie powiedziano mi, że to była fajna lekcja.

Nie mamy czasu lub weny do tworzenia czegoś samodzielnie? Czasem bywa i tak, doskonale zdajemy sobie z tego sprawę. Skorzystajmy wtedy z dobrodziejstw technologii i sprawdźmy w sieci, gdzie znajduje się mnóstwo zasobów do pobrania, wybierzmy po prostu te, które rzeczywiście wydają się wartościowe.

Można także – i do tego bardzo zachęcamy – skorzystać z gotowych pomocy edukacyjnych, które sprawią, że nauka ortografii będzie przyjemna i przestanie spędzać sen z powiek dzieciom i ich rodzicom.

Oto kilka naszych propozycji:

Ortomino – domino ortograficzne rz-ż

Drewniana układanka, stworzona na zasadach klasycznego domina, zagwarantuje długie chwile bardzo pożytecznej rozrywki. Pod płaszczykiem prostej gry Ortomino – domino ortograficzne rz-ż przemyca bowiem wiedzę tajemną – zasady pisowni wyrazów z rz i ż. Taka forma nauki z pewnością przypadnie do gustu wielu dzieciom, a do tego będzie wyjątkowo efektywna.

Ortomino – domino ortograficzne u-ó

Ortomino-domino ortograficzne u-ó to doskonała zabawka zarówno dla najmłodszych dzieci, jak i uczniów. Klocki domina można wykorzystać na wiele sposobów, a ich przyjazna graficznie forma, wykorzystująca czcionkę z elementarza, z pewnością przypadnie do gustu wielu głodnym wiedzy dzieciom.

Ortomino – domino ortograficzne h-ch

Domino ortograficzne Ortomino to idealne połączenie przyjemnego z pożytecznym. Nie od dziś wiadomo, że forma nauki poprzez zabawę jest nad wyraz efektywna, dlatego też Ortomino proponuje właśnie taki sposób na przyswajanie wiedzy. Forma domina jest prosta i przyjemna, a drewniane klocki mogą posłużyć także do innych zabaw, przy okazji utrwalając zasady pisowni trudnych wyrazów z h i ch.

Klocki z Literkami (LIKOCKI)

Zawierają litery polskie i łacińskie; idealnie nadają się do nauki czytania po polsku i po angielsku. Mają litery z 6 stron. Układ liter jest przemyślany. Za pomocą jednego kompletu 30 szt. można ułożyć ponad 2 miliony polskich wyrazów! Są duże - (40 mm). W komplecie znajduje się przewodnik, a w nim ciekawe fakty, propozycje zabaw, inspirujące pomysły, proste łamigłówki i obrazki do kolorowania.

Przy pomocy klocków z powodzeniem można także ćwiczyć ortografię, na przykład układając z liter określone wyrazy lub tworząc zagadki z pustymi miejscami, gdzie należy wstawić odpowiednią literę. Można przy tym stopniować trudność – młodsze dziecko, dopiero zaczynające swoją przygodę z ortografią, wybiera spośród dwóch liter, starsze spośród wszystkich. Później następuje zamiana ról, bo dlaczego tylko dziecko ma być przepytywane? :)

Skrzynka sylabowa

Skrzynka Sylabowa to pomoc edukacyjna, która została stworzona, by ułatwić naukę czytania metodą sylabową, jednak z powodzeniem można ją także stosować w nauce ortografii, zwłaszcza w początkowym jej etapie.

Zestaw zawiera tafelki z samogłoskami oraz prymarnymi sylabami otwartymi, zapisanymi małymi i dużymi literami.



Powyższy artykuł gościnnie napisały Marzena Kunicka-Porwisz oraz Aneta Grabowska - prowadzące blog zaczytana.com.pl.
Serdecznie dziękujemy!